Benedyktynki z Żarnowca dzielą się ciszą i modlitwą
Przejdź do modlitwyW Żarnowcu, w dawnych zabudowaniach gospodarskich, benedyktynki stworzyły miejsce, które nazwały Zaciszem św. Benedykta. To nie hotel, ale dom rekolekcyjny, gdzie goście mogą doświadczyć ciszy, modlitwy i wspólnoty z mniszkami. Dawne obory i stodoły otrzymały biblijne nazwy – Betlejem i Nazaret – a ich historia splata się z duchowym przesłaniem.
Od obory do Betlejem – przemiana miejsca
Dawna obora, w której niegdyś stały zwierzęta, dziś służy gościom jako miejsce spotkań i odpoczynku. Z zewnątrz zachowała swój gospodarski charakter, zgodnie z zaleceniem konserwatora, ale wewnątrz zamiast żłobów stoją stoły, a drewniane słupy przypominają o jej dawnym przeznaczeniu. Jak mówi s. Małgorzata Borkowska OSB, „lepiej powiedzieć: umieściłyśmy panią w Betlejem”. To przejście od żłobu do stołu symbolizuje całą historię tego miejsca – niczego nie wymazano, a przeszłość otrzymała nowe zadanie.
Siostra Małgorzata pamięta te budynki z czasów, gdy służyły gospodarstwu – przechowywano w nich siano, narzędzia i torf. Wspomina prace przy torfie, młockarnię i codzienne trudności, które dziś wydają się odległe. Po sześćdziesięciu latach obserwuje jednak zupełnie inny świat, w którym ludzie szukają ciszy i modlitwy.
Powstanie Zacisza – odpowiedź na potrzebę ciszy
O powstaniu Zacisza zadecydowały dwa procesy: z jednej strony gospodarstwo przestało się opłacać i brakowało rąk do pracy, z drugiej – coraz więcej osób prosiło mniszki o możliwość pobytu w klasztorze, by „posiedzieć w ciszy, zastanowić się i pomodlić”. Jak wyjaśnia s. Małgorzata, „miałyśmy się po prostu podzielić naszą ciszą i modlitwą”. Okazało się, że dla ludzi z miast cisza jest wręcz towarem luksusowym – po niespełna dwóch dobach wyjeżdżają promienni.
Historia tego miejsca jest głęboko zakorzeniona w pamięci. Dawna graciarnia, od której rozpoczęto adaptację, nosi nazwę Wilno – na pamiątkę dwunastu benedyktynek, które w 1946 roku przybyły do Żarnowca z utraconego miasta, przywożąc niewielki dobytek i jedną kozę. Po osiemdziesięciu latach przerwy w starych murach znów zaczęło bić monastyczne serce. Wcześniej, w XIII wieku, mieszkały tu cysterki, a od 1589 roku benedyktynki, których wspólnota wymarła w 1866 roku. Dziś słowo „Wilno” nie jest dekoracją, ale świadectwem wiary i wytrwałości.
Rekolekcje w rytmie klasztoru
Zacisze nie jest wielkim ośrodkiem – może przyjąć około piętnastu osób, a zasady są proste: nie ma cennika, a goście dają tyle, ile chcą i mogą. Rekolekcje mają dwie formy: jedne oparte na milczeniu i wspólnym życiu z mniszkami, inne z konferencjami prowadzonymi przez kapelana i s. Małgorzatę. W ciszy przyjeżdżają zarówno pojedyncze osoby, jak i grupy – trzeźwiejący alkoholicy, piszący ikony, hafciarki. Jak podkreśla s. Małgorzata, „to nie jest hotel. Przyjeżdża się do nas na rekolekcje”.
Goście mogą też pracować w ogrodzie, pomagając przy pieleniu warzyw czy obieraniu owoców, co – jak mówi matka Faustyna Foryś OSB – sprzyja rozmowom i budowaniu relacji. Podczas rekolekcji udostępniana jest także zabytkowa aleja grabowa w ogrodzie klauzurowym, gdzie na kamieniach wymalowano drogę krzyżową. To miejsce sprzyja modlitwie i medytacji.
Plany na przyszłość i wdzięczność
Mniszki mają plany, by rozebrać żółty budynek niepasujący do zabytkowego zespołu i zastąpić go ogrodzeniem i żywopłotem. Najodważniejszy projekt dotyczy budowy domu dla około dwudziestu osób – zwłaszcza rodzin wielodzietnych, które coraz częściej przyjeżdżają do Żarnowca. Jak wyjaśnia s. Faustyna, miejsce po drugiej stronie szosy byłoby idealne dla rodzin z dziećmi, które mogłyby się bawić, nie zakłócając ciszy opactwa.
Na razie siostry kończą rozpoczęte prace, wspierane przez dobroczyńców, którzy przekazują pieniądze, materiały i pomagają w remoncie. Matka Faustyna dziękuje wszystkim za pomoc i prosi o modlitwę, aby dzieło mogło służyć przyjezdnym. Skala zainteresowania przerosła oczekiwania – podczas jednego z projektów zakładana liczba odbiorców została przekroczona o ponad trzy tysiące. Mimo to opactwo pozostaje klasztorem klauzurowym – drzwi są otwarte, ale nie wszystkie, aby gościnność nie zniszczyła źródła, z którego czerpie.
Życie benedyktynek – praca i modlitwa
W Żarnowcu cisza ma zapach ziemi i ziół. Benedyktynki malują świece, robią różańce, haftują, piszą ikony, a od kilku lat przygotowują także maści z ziół. Jak opowiada s. Miriam Pałasz OSB, wykorzystywanie przyrody jest związane z tradycją benedyktyńską, sięgającą średniowiecza i św. Hildegardy. „Kiedy idę do ogrodu, widzę tu jedno zioło, tam następne i od razu myślę, do czego można by je wykorzystać” – mówi z uśmiechem. To życie wypełnione pracą i modlitwą, którym mniszki dzielą się z przyjezdnymi, czyniąc z Żarnowca miejsce wyjątkowe.
Zacisze św. Benedykta uczy, że cisza i modlitwa są darem, który można ofiarować innym. To miejsce, gdzie historia spotyka się z teraźniejszością, a każdy, kto przekroczy jego próg, może odnaleźć spokój i bliskość Boga.
Jak się robi różańce w Ziemi Świętej?
Ręcznie wyrabiane w Betlejem ze szlachetnego drewna oliwnego. Zobacz jak powstają — od surowego drewna do gotowego różańca.
- 100% drewno oliwne
- Ręcznie wyrabiane
- Prosto z Ziemi Świętej
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Jak ta modlitwa wpłynęła na Twoje życie? Napisz nam — czytamy każdy komentarz.
Napisz komentarz